Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami w Polsce
- Oddział Jelenia Góra -

Schronisko dla Małych Zwierząt w Jeleniej Górze

Witamy! Z duma chcieli byśmy podzielić się z Państwem naszym szczęściem, które nosi imię Blanka! Pieska pierwszy raz zobaczyliśmy na stronie schroniska. Jej spojrzenie

bardzo chwyciło nas za serca. Postanowiliśmy poznać się bliżej i przybyliśmy na spotkanie, przemierzając 700 km. W naszym domu zawsze były psiaki i tym razem nie

mogło być inaczej. Po paru dobrych chwilach smutku, po ostatnim naszym przyjacielu, zdecydowaliśmy się pierwszy raz na adopcje pieska ze schroniska. Chcieliśmy w ten

sposób pomóc choć jednej, nie zawsze szczęśliwej istotce i uszczęśliwić choć jedno serce- w przyszłości, niedalekiej będzie to na pewno jeszcze jeden psiak! Na spotkanie jechaliśmy z wybuchową mieszanką uczuć. Pierwszy raz schronisko, pierwszy raz tyle piesków na raz...

Ale nasze spotkanie z Blanką był strzałem w 10-tkę! Miłość od pierwszego wejrzenia :) i wiedzieliśmy, że nie wracamy sami do domu. Jesteśmy razem już 6 tygodni, dla

nas wrażenie jak byśmy byli od wieków razem. Pierwsze dni były nie napisze trudne, ale nieco stresujące dla nas jak i psiaka. Przyzwyczajanie się do nowego środowiska,

rytuałów w domu i wszystkiego, co nas otacza. Jesteśmy cały czas we współpracy ze sobą i uczymy się dobrych manier, spędzania czasu razem jak i osobno, co było

troszkę ciężkie do zrozumienia dla Blanki, że czasami musi zostać sama w domu. Z dnia na dzień efekty naszej wspólnej pracy są coraz lepsze:) Blanka oddała nam swoje

serce i obdarzyła pełnym zaufaniem do swojej pani i swojego pana, pomimo tego, iż poprzedni "pan właściciel" nie miał lekkiej ręki dla niej i nosi jeszcze w sobie

strach przed męskim towarzystwem, ale nad tym też pracujemy i jest coraz lepiej. Co do towarzystwa zwierzęcych istot jest jak najbardziej na TAK i nie ważne, czy jest

to pies, kot czy ptaki- wszystkie kocha:)

Chcieliśmy bardzo podziękować schronisku za to, że Blanka czekała na nas i była pod

Państwa opieką i dziękujemy sobie, że dostaliśmy od losu takiego wspaniałego pieska.

Z pozdrowieniami:

Ewa, Michael i Blanka !

Witamy serdecznie,

Chcielibyśmy pochwalić się zdjęciami niedawno adoptowanej przez nas Pestki. Jest to już drugi psiak, obok Johnnego, którego adoptowaliśmy z Państwa schroniska.

Już po kilku dniach Pestka nie odstępowała nas na krok, okazując nam przy każdej okazji wielką czułość, wdzięczność i przywiązanie.

Pierwsze dni były jednak dla nas trudne, głównie z powodu jej nieufności. Zanim na dobre się poznaliśmy, raczej unikała kontaktu, uciekała przed dotykiem, płochliwie

reagowała na gesty, a nawet zdarzyło jej się warknąć na jednego z domowników.

Dlaczego o tym piszemy? Niestety, wciąż słyszy się o nieudanych adopcjach; pieski trafiają wtedy znów do schroniska, co na pewno jest dla nich ciężkim przeżyciem.

Najczęściej jednak problem leży nie w zwierzęciu, lecz w człowieku! Należy przede wszystkim spróbować zrozumieć, że przeszłość takiego psa jest niewiadoma, nierzadko,

tak jak Pestka, psy mają problem z odzyskaniem zaufania do człowieka lub przystosowaniem się do nowego otoczenia. Kilka dni często wystarczy, żeby zbudować

nową, szczęśliwą relację, tak jak my z Pestką. I nawet Johnny, który raczej nie pałał sympatią do innych psów, niemal od razu znalazł w Pestce kompana do wspólnych

zabaw i trochę się przy niej uspokoił ;-) (choć ukochaną piłką nie podzieli się za żadne skarby! :-))

Teraz jak widać, Pestka odzyskała wiarę w siebie. Jest cudownym psem, mamy nadzieję, że bardzo szczęśliwym, co chyba widać na zdjęciach :-)

Cieszymy się, że tak jak Johnny została członkiem naszej rodziny.

Pozdrawiamy,

Adrianna i Krzysztof Kapuścińscy

Witamy,

pod koniec lipca zaadoptowaliśmy małą suczkę - Karmi. Mieszkała w schronisku wraz ze swoją mamą.

Wcześniej towarzyszyła jej również wesoła gromadka rodzeństwa - która jak się okazało w dużo szybszym czasie znalazła swoje nowe domki.

Karmi została jako ostatnia - ewidentnie czekała właśnie na nas :-)

Minęły już ponad 2 miesiące odkąd jest z nami - w pełni się zadomowiła, pokochała nas, a my ją :)

Serdecznie namawiamy wszystkich do adoptowania zwierzaków !

 

Pozdrawiamy

Natalia i Marcin

...Psiak nie przestaje mnie zaskakiwać‡. Nazwaliśmy go Rufik. Co ciekawe już nastę™pnego dnia zaczął reagować na swoje imię.

Niestety, widać‡, że Rufi ma za sobą pewne przejścia - począ…tkowo bardzo dużym wyzwaniem był‚o dla niego przejście obok jadącego samochodu -pojazdy wzbudzał‚y w nim totalną… panikę™, zwł‚aszcza te większe, np. autobusy. To co wtedy robił‚ trudno opisać słowami. Przypominał‚o to specyficzny taniec. Łatwo go wystraszyć ‡ gwał‚townymi ruchami, kuli się™ w sobie nawet gdy ktoś› chce go pogł‚askać. No i jak zauważyliśmy czuje lęk przed obcymi mężczyznami, z kobietami nie ma takiego problemu. Jak sądzę™, jakiś› facet musiał go kiedyś› mocno skrzywdzić.

Nie minął tydzień„, a już widać zmiany w jego zachowaniu. Chyba po prostu zaufał mi na tyle, że czuje się przy mnie bezpiecznie. Każdy spacer jest dla niego wielkim wydarzeniem, które należy celebrować‡ wąchając wszystkie napotkane źdźłba trawy. Przejeżdżające auta już nie budzą w nim takiego lęku, chociaż w dalszym ciągu zatrzymuje się™ jak mija nas autobus (ale sama jestem zaskoczona jak szybko jego zachowanie uległ‚o zmianie). Lubi moczyć‡ łapki w Odrze. Dość przyjaźnie podchodzi do innych piesków zbliżonych do niego rozmiarem. Na większe lubi sobie poszczekać‡ i powarczeć, ale pracujemy nad tym. Grzecznie przychodzi jak go woł‚am.

Największym szczęściem są dla Rufika  chomik i szczury ;) Może siedzieć i godzinami się™ w nie wpatrywać‡.

Lubi spać w łóżku i tarzać się w pościeli.

Generalnie uważam, że Rufik to wielki skarb. Nie potrafię zrozumieć‡, jak i dlaczego ktoś się go pozbył‚. Ale w sumie dzięki temu zyskał‚am bardzo oddanego przyjaciela. ;)

Pozdrawiamy

Marta i Rufik

Witam serdecznie. W lipcu zaadoptowałam śliczną, maleńką suczkę. Na zdjęciach wyglądała na bardzo smutną i samotną. To się zmieniło. Sawi obecnie mieszka ze mną i dwoma kotami, z którymi świetnie się dogaduje. Jest psem o tak pozytywnej energii, że nie ma osoby, która przeszłaby obok niej obojętnie. Nawet wstawanie o 5 rano nie jest tak "bolesne " widząc jej zadowoloną mordkę:)

Pozdrawiamy wszystkich pracowników schroniska :)